Fundacja NOS po raz pierwszy analizuje przetarg organizowany przez spółkę komunalną. Do tej pory nasze opracowania dotyczyły zamówień publicznych prowadzonych przez gminy, ale ten przypadek pokazuje, jak decyzje miejskich przedsiębiorstw mogą wpływać na całe miasto – od kosztów inwestycji po wysokość opłat dla mieszkańców.
Od grudnia do września – dlaczego tak długo? Przetarg na budowę pięciu hal dla Zakładu Zagospodarowania Odpadów Nova został ogłoszony 29 grudnia 2023 roku. Pierwotny termin składania ofert wyznaczono na koniec stycznia 2024, potem przesunięto go na 29 lutego. W międzyczasie zmieniano specyfikację zamówienia – w sumie aż pięć razy.
19 czerwca 2024 przetarg został unieważniony. Powód? Zamawiający uznał, że wszystkie oferty podlegały odrzuceniu. Jedna z firm złożyła jednak odwołanie do Krajowej Izby Odwoławczej, a 26 lipca KIO przyznała jej rację. Izba nakazała ponowne przeanalizowanie ofert i unieważniła decyzję o odrzuceniu najtańszej propozycji.
29 sierpnia zamawiający przywrócił postępowanie, a ostatecznego wyboru wykonawcy dokonano 23 września – po dziewięciu miesiącach od ogłoszenia przetargu.
Jest także pewna kwestia, która zainteresowała NOS. Czy cena zamówienia powinna rosnąć w trakcie przetargu? Teoretycznie tak, ale czy w przypadku tego przetargu było to zasadne? Początkowo wartość inwestycji określono na 28,5 mln zł. W trakcie procedury zamawiający zwiększył jednak budżet do 31,86 mln zł. Taki wzrost kosztów rodzi pytania.
Czy faktycznie w ciągu kilku miesięcy nastąpił wzrost cen rynkowych na taką skalę? A może kosztorys inwestorski został zaktualizowany w sposób, który nie uwzględniał konkurencyjnych ofert? Większość firm, które przystąpiły do przetargu, zaproponowała ceny poniżej pierwotnego budżetu – 28,5 mln. Najniższa oferta opiewała na 20,05 mln zł, a osiem z dziesięciu propozycji mieściło się w granicy 28,5 mln zł.
Mamy zatem do swoistej wyceny rynkowej. Przecież te wyceny tworzyli kosztorysanci w 8 firmach uczestniczących w przetargu. Zignorowano ten fakt i kosztorysant w spółce Nova stwierdził, że jest „za mało” i podniósł wycenę na 31,86 mln. Dlaczego tak zrobił? Oto jest pytanie!
Jeśli rynkowa wycena była niższa, dlaczego podjęto decyzję o podwyższeniu wartości zamówienia zamiast dążyć do oszczędności? Jest pewna spekulatywna poszlaka. Po tym podniesieniu możliwe było wykluczenie najniższej oferty, która wykraczała poza 30% odchylenie od średniej cen 10 ofert.
Jest i dalszy ciąg. Firma, której odrzucono ofertę, zaskarżyła to do Krajowej Izby Odwoławczej. To był jeden z kluczowych momentów przetargu. Zamawiający uznał, że cena 20,05 mln zł jest „rażąco niska” i nie pozwoli na prawidłową realizację inwestycji.
Jak to działa? Przepisy Pzp przewidują, że jeśli cena oferty jest o 30% niższa od średniej cen wszystkich złożonych propozycji, zamawiający ma prawo uznać ją za podejrzaną i zażądać wyjaśnień. Problem w tym, że ta średnia nie była wartością stałą – wzrosła po podwyższeniu budżetu zamówienia. Gdyby zamawiający pozostawił pierwotną wartość 28,5 mln zł, oferta 20,05 mln zł nie przekroczyłaby tego progu 30%.
Firma przedstawiła szczegółowe wyjaśnienia, wskazując, że jej wycena jest realna. KIO przeanalizowała sprawę i uznała, że zakwestionowane przez zamawiającego pozycje kosztorysowe stanowiły zaledwie 2% całej oferty. Czy można uznać, że wątpliwości dotyczące tak niewielkiej części kosztorysu były wystarczającym powodem do odrzucenia oferty?
26 lipca KIO nakazała ponowną ocenę propozycji, ale zanim to nastąpiło, minęły kolejne dwa miesiące. Finalnie została przywrócona oferta i firma realizuje budowę za pierwotną kwotę 20 milionów. Nic tylko się cieszyć, że takie oszczędności dla miasta wyniknęły. Prawie 12 milionów, co wynika z różnicy: 31,86 i 20,05.
Czy można było uniknąć problemów? Zapewne tak. Przetarg trwał zbyt długo, decyzje zamawiającego – spółki Nova – były niejednoznaczne, a finalnie miasto poniosło konsekwencje w postaci wyższych kosztów gospodarowania odpadami.
Czy lepsze przygotowanie dokumentacji przetargowej, krótszy czas analizy ofert i bardziej elastyczne podejście do kosztorysów mogłyby sprawić, że dziś Nowy Sącz miałby nowoczesne zaplecze do przetwarzania odpadów? To możliwe.
To pytania, które pozostają otwarte – podobnie jak kwestia, czy w przyszłości uda się uniknąć podobnych problemów. Trzeba być dobrej myśli. Miejmy nadzieję, że wnioski wyciągnięto.
To wszystko jednak wpłynęło na konieczność wywozu odpadów poza Nowy Sącz. To skutkowało nowymi kosztami. I ostatecznie wpłynęło do podniesienia opłat za wywóz śmieci dla mieszkańców. Czy to była jedyna przyczyna, to tego nie będziemy przesądzać. Nas interesuje organizacja przetargu.
NOS nie rozstrzyga o łamaniu prawa przetargowego, ale zajmujemy się jakością organizowanych przetargów. Chcemy podnosić tę jakość organizowanych przetargów nie tylko w gminie Nowy Sącz, w jej spółkach komunalnych, ale także w 16 gminach powiatu nowosądeckiego.
Sfinansowano ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030 PROO Priorytet 3.
/tekst partnera/
